Posty

Codzienne zdziwienie

Obraz
Lubię przyglądać się naszym dzieciom. Z jednej strony można tak wiele się od nich nauczyć, a z drugiej tak wyraźnie widać jak zbudowany jest nasz świat. Sprawy już tak całkiem zwykłe dla nas, dla nich są jeszcze całkiem obce, zaskakujące i czasem niezrozumiałe. Dzieci nie potrafią jeszcze udawać, że zapiekanka jest smaczna, tylko z pełną szczerości buzią wyplują ją na talerz. Dorosły już nie potrafi. Ileż dorosły musi przełknąć! Dzieci są takie ufne. Bez chwili zwątpienia wierzą, że będzie dobrze, bo inaczej być przecież nie może. Szczęśliwe zakończenia są zawsze i na zawsze. Zawsze jest dobrze, nawet gdy na chwilę jest źle, to nic, zaraz za moment wszystko się zmieni. Złe zakończenia nie istnieją. Dzieci są tak zdziwione, że kurczak i jajecznica ten sam początek mają. Przecież to nie możliwe, że frytka i chips pochodzą z ziemniaka. A gdzie są umarli, to gwiazdy, przecież to takie proste. Patrzą na nas z nieba. A w dzień, gdy gwiazd nie widać, przechadzają się po chmurac...

Na kawę z Panem Cogito cz. ostatnia

Obraz
Koniec a może dopiero początek. Dziękuję, że został pan ze mną na tę chwilę, za tę kawę wypełnioną zapachem innego czasu i chyba też "bezczasu". Za to, że te słowa będą brzmieć we mnie jeszcze bardzo długo i że jutro będę je czuć znów inaczej. Poezja jest silnie związana ze stanem emocji odbiorcy. A konkretne emocje pojawiają się i odchodzą robiąc miejsce innym. A potem znów wracają. Tak jest z miłością, z samotnością, z poczuciem wyobcowania. W pana słowach można to wszystko odkryć, w zależności od tego jak się dziś czuję, co przeczytałam wcześniej, na jakich zajęciach na uniwersytecie byłam. Pan jest przecież podróżnikiem, musi pan iść dalej. Podziwiać naturę, sztukę i kulturę. Musi się pan zachwycić nad posągiem i przystanąć przed wykręconą klamką. Pan jeszcze nie raz się przerazi. Przerażająca będzie natura, historia i człowiek. Pan jednak będzie potrafił dostrzec piękno a co najważniejsze będzie potrafił połączyć to co było, jest i będzie. Pan mi nigdy nie udzi...

Na kawę z Panem Cogito cz.7

Obraz
Pan Cogito - powrót I Pan Cogito postanowił wrócić na kamienne łono ojczyzny A jednak - wraca pan. Nie cieszy się pan jednak. Wraca pan na kamienne łono, chłodne i nie oczekujące pańskiego powrotu. To chyba jedna z najtrudniejszych decyzji, jakie można podjąć, powrót do miejsc, które na nas już nie czekają. Miejsc, który w jakimś sensie są już nawet nie obce a wrogie. decyzja jest dramatyczna pożałuje jej gorzko Zdaje sobie pan z tego sprawę i mimo to podejmuje pan taką decyzję. Jeszcze gorzej, bardziej dramatycznie. nie może jednak dłużej znieść zwrotów kolokwialnych - comment allez-vous - wie geht's - how are you i – hoe gaat het... pytania z pozoru proste wymagają zawiłej odpowiedzi Dlaczego zawiłej? Zawsze przecież odpowiada się po prostu – goed. To tak, jak przy wybieraniu pieniędzy z bankomatu wciska się pin. Już się człowiek nie zastanawia, palce same biegną po przyciskach. Po prostu – hasło i odzew. Przecież nikt nie oczekuje odpowiedzi a ju...

Co się dzieje?!

Obraz
No i stało się! Ktoś zapytał mnie o radę. Nie chodzi o to, że wcześniej nikt nie pytał mnie o wskazówki, a o to, że tym razem pytanie zadała młoda osoba do starszej i bardziej doświadczonej. Tą drugą byłam ja. Chwilowe rozbawienie, a potem w mojej duszy coś zaskrzypiało. Czyżbym to ja była starsza i doświadczona... ale jak i kiedy? Nawet nie to, że starsza ale to, że doświadczona. To nie możliwe, ja nic nie zauważyłam. A może to nadchodzi i tego się nie czuje? To ja zawsze zwracałam się do innych po radę, to inni byli doświadczeni a ja zielona i tu nagle coś takiego... W nowej roli poczułam się taka jakaś niezgrabna. Pytanie niby było proste. Jak to jest być emigrantem? Proszę mi powiedzieć, proszę doradzić. No cóż, z Polski wyjechałam już 12 lat temu. Czego nauczyłam się o byciu obcym przez ten czas? Jaka jest moja emigracja? Schowana, zabezpieczona, ukryta chyba najbardziej przede mną samą. Nie chcę jej widzieć przez mur, który stworzyłam. Nie czuję już tak dotkliwie, że gdzi...

Na kawę z Panem Cogito cz.6

Obraz
Pan Cogito myśli o powrocie do rodzinnego miasta Czy zastanawiał się pan kiedyś nad powrotem. Myślał pan by powrócić do miejsca z którego się wyszło? Gdybym tam wrócił pewnie bym nie zastał ani jednego cienia z domu mego ani drzew dzieciństwa ani krzyża z żelazną tabliczką ławki na której szeptałem zaklęcia kasztany i krew ani też żadnej rzeczy która nasza jest Czyli powrót do domu, to nie tylko powrót do miejsca, ale i do czasu. Nawet gdyby pan wrócił tam, gdzie się pan urodził, gdzie pan dorastał, przecież to miejsce nadal istnieje; i tak wszystko byłoby inne, nie takie samo, czyli obce. Znów obce! A co tak naprawdę jest znajome? Pan patrzy też na to, co "teraz" i co "kiedyś". Czasem to, co "kiedyś" istnieje nadal a to, co "teraz" jakby nie istniało nigdy. Może więc lepiej nie wracać, bo w pamięci przynajmniej zachowamy obraz tego, co było i tam będzie to miejsce żyło. Gdy wrócimy, odkryjemy, że go już nie ma i stracimy nawet to, ...

A co jeśli koń to żaba?

Obraz
Koń jaki jest każdy widzi... Tak na 100%, czy może raczej na 97, a może na 50, lub wcale tej pewności nie ma. Oczy dostarczają nam najwięcej informacji, ale też są najlepszymi kłamcami. Żaden zmysł nie potrafi nas tak okłamywać jak oko. Wydaje się, że coś tam jest, a tak naprawdę tego nie ma. Lub odwrotnie, całkowite przekonanie o pustce, która wcale nie jest taka pusta. Ile razy to co się widzi jest prawdą a ile iluzją? Czy istnieją takie statystyki zgodności z rzeczywistością? Cóż mogę dodać, już niejeden filozof nad tym łamał siwą głowę, ale zadawalającej odpowiedzi nikt nie znalazł. Arystoteles stwierdził, że powiedzieć o tym, co jest, że jest, a o tym, czego nie ma, że go nie ma, jest prawdą. Zaczęło się rozmyślanie, które trwa do dnia dzisiejszego i z rozwojem nauki wcale nie stało się łatwiejsze. Czy to co widzimy jest prawdą? Tak łatwo być pewnym i równie łatwo zwątpić. Mój syn przyniósł z biblioteki książkę o iluzjach optycznych. Siedział nad nią godzinami. Nie oznacza t...

Sto lat... dla mnie...

Obraz
Ksiądz Jan Twardowski pod koniec życia zapytany, jak się czuje, odpowiadał ‘ Czuję się lepiej niż jutro.' Moja córeczka: mamo, a dawno temu, kiedy byłaś młoda, były już wtedy rowery? Wiem, że dla moich dzieci już dwudziestolatki to wstęp do jesieni życia, więc nie bardzo się przejmuję, ale i tak zaczynam analizować jej sposób myślenia, szczególnie, że za kilka dni będę zdmuchiwać kolejną świeczkę na torcie. Dwa razy w roku przychodzi taki dzień, który jakby ze swoim nadejściem zakładał, że należy przysiąść i zadumać się na chwilę. Jeden to Nowy Rok a drugi urodziny. W moim przypadku ten drugi wypada, prawie pół roku po pierwszym, mam więc regularnie odmierzany czas postanowień, analiz i żali. Nowy Rok rozbłyska tysiącem sztuczny ogni. Moje urodziny to kołysane wiatrem magnolie i kosy wzdychające na całą okolicę przy budowie gniazd. Kołowrót zdarzeń, a ja dumam… Mijają urodziny. Rozliczmy się z ostatnich kilku miesięcy. Te pół roku nie było ani takie jak zaplanowałam, a ju...