Posty

Sen o niebieskich migdałach

Obraz
Kolejne zapalenie gardła. Kolejna kuracja antybiotykowa i kolejny tydzień wyjęty z życia. Mam dość! Wyrok lekarza - musimy wyciąć migdały. Wyciąć? Znaczy, że co, że ktoś wsadzi mi nóż do gardła? A może inny sposób? Mogą być inne sposoby, ale pewnie niedługo znów będę chora. Ojej! No dobra - wycinajcie! Na sali operacyjnej podano mi narkozę. Anestezjolog wcale nie kazał mi odliczać od 10 w dół. Zapytał, co tu robię. Nie na sali operacyjnej, bo to mam nadzieję, wiedział - w Holandii. Powiedziałam, że mieszkam, że żyję. Co się właściwie odpowiada na takie pytanie? Czułam się coraz dziwniej. Sala operacyjna zaczęła się poruszać. Zapytał, dlaczego mieszkam w Holandii. Odpowiedziałam, że mój mąż jest Holendrem. A może mi się wydawało, że to powiedziałam. Holender? Dobiegło do mnie gdzieś z daleka. Już nie byłam pewna, czy to on, czy było to tylko echo tego, co powiedziałam. Z Polakami coś nie tak? Holender jest lepszy? Co? Nie! To nie tak. Na suficie białe płytki w spódniczkach z a...

Szok

Obraz
Trzy lata temu rozpoczęłąm studia na Uniwersytecie w Amsterdamie. Pamiętam mój pierwszy dzień na uczelni. To było niesamowite przeżycie, wielki stres, ale i spełnienie marzeń - ja na Uniwersytecie w Amsterdamie. Teraz, jakiś czas później, wiem już, że to był też początek fantastycznej przygody, która, mam nadzieję, jeszcze jakiś czas potrwa. Moje pierwsze zajęcia, to była filozofia. Byłam przejęta, ciekawa i wierzyłam, że sobie poradzę. Pierwszy semestr był dla mnie prawdziwą drogą przez mękę, ale później poczułam sie jak Indiana Johns. Nie poszukiwałam co prawda Arki Przymierza, ale zagłębianie się w tajniki języka, poznawanie historii i teorii literatury - to było to! Pierwsze zajęcia - grupa nie była liczna, mogłam zapamiętać twarze wszystkich studentów. Pierwsze, na co zwróciłam uwagę, to to, że wszyscy siedzieliśmy w kręgu - ławki nie były ustawione w rzędach. U szczytu, jak król Artur, siedział wykładowca. Człowiek, który o językach słowiańskich wie chyba wszystko. My byliś...

Czarny pas i baletki

Obraz
Kilka lat temu w holenderskiej telewizji, bardzo często można było zobaczyć spoty, mówiące o tym, jak przepełniony czas mają tutejsze dzieci. Ciągle biegały na dodatkowe zajęcia, treningi i kursy nie mając czasu na zwykłe dziecięce przyjemności. Postanowiliśmy wtedy, że nasze maluchy, jeśli gdzieś będą uczęszczać po za szkołą, to tylko dlatego, że same chcą a nie, bo my rodzice tak postanowiliśmy. Wyjątkiem miały być lekcje pływania. W kraju kanałów trzeba umieć pływać. Szczególnie, że my tego za dobrze nie umiemy. Przez jakiś czas dzieciaki nie domagały się dodatkowych zajęć. W końcu córcia stwierdziła, że chce iść na lekcje baletu i jazdy konnej. Na balet się zgodziliśmy, ale na konie musi jeszcze poczekać. Syn jakoś nie bardzo chciał się zająć czymś poza pływaniem. Chyba komputer w domu wystarczał mu za wszelkiego rodzaju dodatki. Dopiero krótko przed wakacjami poprosił nas o lekcje judo. Myślał, że dzięki nim będzie taki jak jego komputerowe żółwie ninja. Dla nas jego motywacje...

Czy chciałabyś mieć siostrę bliźniaczkę?

Obraz
Pchałam przed sobą wózek z zakupami. Jeszcze tylko zapłacić za parking, wpakować te dobra i dzieci do auta, i do domu. Obok nas przechodziła pani z niesamowicie zmęczoną twarzą a wokół niej biegły dwie zapłakane dziewczynki. Były śliczne, mimo, że ewidentnie niezadowolone. - Mamo, mamo, popatrz one są takie same. Krzyknął mój syn. Faktycznie, dziewczynki były identyczne. Aby to podobieństwo podkreślić jeszcze bardziej, mama ubrała je w takie same ciuchy. - Mama, chciałabyś mieć bliźniaczkę? Zapytał Wrzuciłam zakupy do bagażnika. - Czy ja wiem? A ty, chciałbyś mieć takiego samego jak ty braciszka. - Tak. Padła zdecydowana odpowiedź. Z ciachem w dłoni szybko zapomniał o problemie, ale ja zaczęłam się nad tym zastanawiać. Czy chciałabym mieć bliźniaczkę, czy nie? Rozważałam wszystkie za i przeciw, i nie wiem. Mieć koło siebie osobę taką jak ja. Osobę, która rozumie mnie zawsze, bez słowa wyjaśnienia. Osobę, która zawsze była, jest i będzie dla mnie, i ja dla niej. Mieć kog...

Oddech

Obraz
Cały dzień w biegu, cały dzień tysiące spraw do załatwienia i tysiące do zapamiętania „na potem”. W końcu stwierdzam, na dziś już dość i idę spać. Czasem jednak kładę się jeszcze na chwilę obok śpiącego syna. On cichutko pomrukuje, a ja przytulam się do niego, zamykam oczy i słucham, jak oddycha. Tak bardzo chcę stać się tym oddechem. Chcę być równie jak on spokojna. Na chwilę wszystko znika. Zmieniam się w powietrze, unoszę się i wlatuję przez nosek, wpływam w górę do jego głowy. Otulam myśli. Tutaj zostaję chwilę. Chcę, aby te myśli były pozbawione strachu i smutku. Niech młody człowiek jak najdłużej pozostanie taki radosny i beztroski. Płynę w stronę serduszka. Tak cudownie bije, pompuje krew w górę i w dół, ale dla mnie jest dowodem na to, że cuda się zdarzają. To serduszko kiedyś biło we mnie, kiedyś biły we mnie dwa serca. Pierś unosi się i opada. Płynę dalej, brzuszek, powód tylu zmartwień, czy dostaje się tam wszystko, czego potrzebuje mój chłopiec i czy to, co się do...

Nasza klasa

Obraz
Pierwsze do parku weszły Marta i Joasia. Wyglądały tak samo jak kiedyś, a jednak całkiem inaczej. Nie mówię o wielkim brzuchu Marty. Przyszła mimo, że za trzy dni miała wyznaczoną datę porodu. Mówię o tym, że między tym spotkaniem a ostatnią chwilą, gdy je widziałam minęło 15 lat. Parkowe spotkanie klasowe, zwołane w ostatniej chwili, na ostatni moment. Jutro rano wracamy do Holandii. Marta stoi, delikatnie się uśmiech i z czułością gładzi swój brzuch. To chłopiec mówi. Joasia przytula mnie i szepcze – to moje młodsze kochanie – wskazuje roześmianego, prawie dwuletniego chłopca. Starsze kochanie to jej mąż, ale został w domu. Przyjdzie tylko kilka osób, ale to te najważniejsze. To właśnie z nimi świętowałam moje urodziny, z nimi spędzałam przerwy w szkole. Ich poznałam, gdy byłam młodsza o rok od mojego syna dziś. To niemożliwe! Wzajemnie obdarowujemy się komplementami. Nic się nie zmieniłaś! Super wyglądasz! Przyglądamy się sobie starając się dostrzec te dzieci z podstawówki...

Moc bajek

Obraz
Siedzę przed półką z bajkami moich dzieci. Zastanawiam się nad tym, ile w nich okrucieństwa. Nie jest dobrze! Śnieżka otruta, babcia i Czerwony Kapturek pożarci, wilk rozpruty, Baba Jaga upieczona w piecu. O Dziewczynce z Zapałkami i Małej Syrence lepiej w ogóle nie wspominać. Krew, zbrodnia i okrucieństwo. Zobaczę w polskich bajkach! Sprawa też nie wygląda najlepiej. Bazyliszek mrozi wzrokiem, Smok Wawelski pożera dziewice, Wanda rzuca się ze skały w odmęty wodne, a Koziołek Matołek wisi nad ogniskiem, czekając aż zostanie przerobiony na smaczne kiełbaski. Jedno jest pewne, bajki moich dzieci mogą równać się z niejedną kartoteką policyjną. To nie wygląda najlepiej i czasem dzieci mają trudności, by zrozumieć, dlaczego właśnie tak się dzieje. Myślę jednak, że one w ten właśnie sposób poznają świat. Mimo, że historie te można między bajki włożyć, to właśnie one mają dość istotny wpływ na kształtowanie się osobowości dziecka. Dzięki nim pojawiają się pierwsze pragnienia i pierwsz...