Opowieść trzeciego stopnia...

Niewiele wiem. Niewiele pamiętam. Właściwie nic nie potrafię. Taka jest prawda. Jeszcze do niedawna nie spodziewałem się niczego, również niczego nie chciałem. Byłem, to wystarczyło. Jestem już stary , natarczywie zaczynam to odczuwać każdą częścią mego istnienia. Drewniane deski, z których jestem zrobiony, oddalają się od siebie coraz bardziej, wpuszczając do wnętrza promienie słońca. Staję się jaśniejszy. Poznaję siebie od środka. Jednak razem ze słońcem do mego wnętrza dostaje się coraz więcej brudu, kurzu, piasku i ziemi. Pewnie taką cenę płaci się za możliwość spojrzenia w siebie. Czuję, że właśnie teraz nadszedł czas, bym opowiedział moją historię. Wydaje mi się, że mam ponad sto lat, jednak całkowitej pewności nie mam. Dopiero niedawno zdałem sobie sprawę z tego, że istnieje coś, co inni nazywają czasem . Istnieje … czas … – co to znaczy? Wcześniej , czyli nie teraz , nie myślałem o tym; nie miało to znaczenia. Coś takiego jak wcześniej czy później nie istniało, ni...