Największy pchli targ w Europie!

W końcu odwiedziliśmy pchli targ w IJ halach w Amsterdamie. Co trzy tygodnie rozstawiane są tam kramy, ale z nieznanego nam powodu, do tej pory nie udało nam się tam wybrać. Wiedzieliśmy, że jest to nie tylko największy tego typu bazar w Holandii, ale również w Europie. Zazwyczaj jest tam około 500 kramów. Jednak w czasie miesięcy letnich stoiska rozstawione są na zewnątrz i jest ich jeszcze więcej - 750!Musieliśmy w końcu zobaczyć to na własne oczy.
Dojazd okazał się bardzo prosty. Samochód mogliśmy zostawić na bezpłatnym parkingu bardzo blisko targu. Wychodząc z parkingu skierowaliśmy się w lewą stronę, przeszliśmy przez most i po chwili byliśmy u celu. Wstęp osób dorosłych wynosi 5€ a dzieci 2€.
Odwiedziny tego targu to kilkugodzinny spacer. Bardzo szybko przekonaliśmy się, że jest to miejsce dla osób, które uwielbiają poszukiwania, przekopywania i wyszukiwania, a sama wyprawa przypomina odrobinę polowanie. Trzeba wiedzieć jak i czego się poszukuje, równocześnie być gotowym na niespodzianki. Zwłaszcza, gdy kramów jest tak wiele. Na miejscu bardzo łatwo można rozróżnić osoby, które wiedzą, czego chcą i takie jak my, które przyjechały na „rozeznanie terenu”. Dość szybko zorientowaliśmy się też, że targ musi cieszyć się dużą popularnością wśród polonii, ponieważ wszędzie dało się słyszeć naszą mowę.
Na targu w Amsterdamie można nabyć przeróżne używane towary, sprzedawane po niejednokrotnie bardzo korzystnych cenach. Widzieliśmy niezliczoną ilość kramów z odzieżą. Bardzo dużo konfekcji dziecięcej i tutaj zdecydowanie przydadzą się zdolności poszukiwaczy. Miejscami stoiska były jedną piętrzącą się stertą ubrań. W wielu przypadkach sztuka odzieży kosztowała 1 lub 2€.
Ten wyjątkowo duży targ jest również idealnym miejscem dla kolekcjonerów. Szczególnie wielbiciele tego co vintage poczują się tu w swoim żywiole. Widzieliśmy wiele osób sprzedających płyty, zarówno CD jak i te winylowe. Przeróżne i niezliczone ilości drobiazgów przywodziły na myśli wiosenne porządki na strychu lub w garażu.
Dopiero na miejscu przekonaliśmy się, że na odwiedzenie wszystkich 750 kramów trzeba przeznaczyć sporo czasu i niemało się nachodzić. Bardzo trudno zauważyć wszystko.
Na targu w IJ halach w Amsterdamie znajduje się również specjalnie wydzielone miejsce, gdzie można kupić coś do jedzenia. Kilka stoisk z frytkami i oczywiście z poffertjes, których zapachy mieszały się w powietrzu.

Widzieliśmy przeróżne rodzaje starych lamp i zabawek, które czasem wyglądały jak rekwizyty z filmów grozy. Zwróciliśmy uwagę na meble, te odnowione i do odnowienia.
Mimo tak urozmaiconego asortymentu brakowało nam jednak kramów z książkami. Na mniejszych pchlich targach wydaje się ich być znacznie więcej.
Prawdopodobnie jeszcze kiedyś wybierzemy się na IJ hale, teraz jednak odpoczywamy przy kawie po długim dniu wyczerpujących acz cieszących oko poszukiwań.
AS 

Komentarze

  1. Tyle lat mieszkam w Holandii (Roermond, Limburg), ale nigdy nie byłam... Na pewno szukałabym interesujących dzwonków i... książek. Czasem można znależć prawdziwe perełki.
    Pozdrawiam serdecznie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W najbliższą sobotę i niedzielę znowu odbędzie się ten targ. Ostatni w tym roku pod gołym niebem... choć przy dzisiejszej pogodnie, to nie wiem, czy to reklama :-) Ale może wyjdzie słonko :-) Dzwonków nie pamiętam... ale było tak dużo przedmiotów. Książki były :-)

      Usuń

Prześlij komentarz

Popularne posty z tego bloga

Wakacje w Polsce to takie mini powroty

Bez okrycia

Jak to powiedzieć?