Krótka rozmowa z sąsiadką



Nasze dwa szkraby od jakiegoś czasu spędzają bez mamy i taty przynajmniej dwa tygodnie. Są wtedy u moich rodziców w Polsce. Ja tęsknię za nimi przeogromnie, ale taki pobyt bardzo dobrze wpływa na ich relacje z dziadkami i w cudowny sposób szlifuje ich język.
Podczas mojego ostatniego, takiego właśnie „samotnego” pobytu w Holandii, zaczepiła mnie przy drzwiach sąsiadka pytaniem, gdzie są dzieci. Wyjaśniłam. Spojrzała na mnie jak na kosmitę.
- Tak daleko, bez mamy i taty, moje wnuki nigdy, moje dzieci by tak nie potrafiły!- stwierdziła z wyrzutem.
Od razu poczułam się oceniana… gorzej- krytykowana. Zamiast uśmiechnąć się i odejść do swoich spraw, zaczęłam się tłumaczyć. To, o moich rodzicach, sąsiadka przyjęła ze zrozumieniem, w końcu sama jest babcią. To, o języku- już mniej.
- Właściwie- dodała przeciągle - dobrze jest znać dwa języki, ale chyba już lepiej jakiś inny, bo ten polski to taki mało ważny…
AS

Komentarze

Popularne posty z tego bloga

Następny do golenia

A co jeśli koń to żaba?

Obywatel świata