Na kawę z Panem Cogito cz. ostatnia



Koniec a może dopiero początek.

Dziękuję, że został pan ze mną na tę chwilę, za tę kawę wypełnioną zapachem innego czasu i chyba też "bezczasu". Za to, że te słowa będą brzmieć we mnie jeszcze bardzo długo i że jutro będę je czuć znów inaczej. Poezja jest silnie związana ze stanem emocji odbiorcy. A konkretne emocje pojawiają się i odchodzą robiąc miejsce innym. A potem znów wracają. Tak jest z miłością, z samotnością, z poczuciem wyobcowania. W pana słowach można to wszystko odkryć, w zależności od tego jak się dziś czuję, co przeczytałam wcześniej, na jakich zajęciach na uniwersytecie byłam.
Pan jest przecież podróżnikiem, musi pan iść dalej. Podziwiać naturę, sztukę i kulturę. Musi się pan zachwycić nad posągiem i przystanąć przed wykręconą klamką. Pan jeszcze nie raz się przerazi. Przerażająca będzie natura, historia i człowiek. Pan jednak będzie potrafił dostrzec piękno a co najważniejsze będzie potrafił połączyć to co było, jest i będzie. Pan mi nigdy nie udzieli odpowiedzi, pan chce abym zrobiła to sama. Aby każdy z nas to robił. Jednak pan nie chce jednej prostej odpowiedzi. Trzeba iść i pytać wciąż na nowo i wciąż szukać odpowiedzi. To taka droga bez końca, to poszukiwanie tego, co właściwe i odkrywanie mrocznych stron. Pan nie mówi mi co mam myśleć, pan zapala tylko światełko gdzieś w moim wnętrzu, aby było odrobinę łatwiej.
Popatrzyłam na pana Cogito, uśmiechał się smutno i mogę przysiąc, że zaczął rozpływać się w powietrzu, tak jakby cały był tym dymem. A może po prostu wyszedł, gdy zamknęłam książkę a resztę sobie tylko wyobraziłam.
AS

Komentarze

Popularne posty z tego bloga

Następny do golenia

A co jeśli koń to żaba?

Obywatel świata