Na kawę z Panem Cogito cz.7


Pan Cogito - powrót

I
Pan Cogito
postanowił wrócić
na kamienne łono
ojczyzny


A jednak - wraca pan. Nie cieszy się pan jednak. Wraca pan na kamienne łono, chłodne i nie oczekujące pańskiego powrotu. To chyba jedna z najtrudniejszych decyzji, jakie można podjąć, powrót do miejsc, które na nas już nie czekają. Miejsc, który w jakimś sensie są już nawet nie obce a wrogie.

decyzja jest dramatyczna
pożałuje jej gorzko


Zdaje sobie pan z tego sprawę i mimo to podejmuje pan taką decyzję. Jeszcze gorzej, bardziej dramatycznie.

nie może jednak dłużej
znieść zwrotów kolokwialnych
- comment allez-vous
- wie geht's
- how are you


i – hoe gaat het...

pytania z pozoru proste
wymagają zawiłej odpowiedzi


Dlaczego zawiłej? Zawsze przecież odpowiada się po prostu – goed. To tak, jak przy wybieraniu pieniędzy z bankomatu wciska się pin. Już się człowiek nie zastanawia, palce same biegną po przyciskach. Po prostu – hasło i odzew. Przecież nikt nie oczekuje odpowiedzi a już na pewno nie szczerej.
To jednak jest zawiłe. Gdy w końcu dociera do człowieka, że to właśnie tylko i wyłącznie zwrot kolokwialny a zadający chce usłyszeć tylko to goed, bo wtedy może odejść w spokoju o nic więcej już nie pytając. Jednak, jeśli pojawi się coś więcej, trzeba nadal pytać a to już za bardzo wykracza ponad kolokwializm.

Pan Cogito zrywa
bandaże życzliwej obojętności
przestał wierzyć w postęp
obchodzi go własna rana


Przepaść - już stała się ważna. Myślał pan, że będzie lepiej, że się pan przyzwyczai do tej codzienności daleko, ale ma pan już dość. Wie pan już, że "tutaj" nigdy nie nazwie pan swoim domem.

wystawy obfitości
napawają go złudzeniem


To złudzenie dzisiejszych czasów. Wydaje się, że jeśli jest dużo wszystkiego, to jest dobrze. Przynajmniej tak się człowiekowi mówi. Jeśli będzie miał to i tamto, błyszczące auto, nowy telefon, nawet właśnie ten konkretny zapach - będzie szczęśliwy, będzie akceptowany i lubiany. Wtedy będzie dobrze. Przepełnione po brzegi sklepy przekonują, że właśnie tak ma wyglądać ziemia obiecana. Cała obfitość za szkłem jest gwarancją tego, że jest się w lepszym świecie.

przywiązał się tylko
do kolumny doryckiej
kościoła San Clemente
portretu pewnej damy
książki której nie zdążył przeczytać
i paru innych drobiazgów


A to już całkiem coś innego. To architektura, sztuka to, co pozostaje po nas i ma się bronić samo. To, co przetrwa walkę z czasem i co z czasem wcale nie jest związane. Nie ma nic wspólnego z modą ani z zapewnieniami, że dzięki temu staniemy się szczęśliwsi. Gdy przyglądamy się sztuce, gdy przeżywamy to co widzimy, słyszymy i czytamy, pozostaje w tym coś z nas, coś temu oddajemy, coś odnajdujemy.
Kiedyś na wystawie obrazów Matejki, nie tych olbrzymich scen bitewnych a zwykłych "domowych", wpatrywałam się bardzo długo w portret jego dzieci. Po jakimś czasie nie widziałam już, co jest na tym obrazie, ważna stała się struktura płótna i farby, wydawało mi się, że czuję jej zapach. Widziałam rękę artysty nakładającego grubą warstwę koloru. Dlatego łatwiej się w tym odnaleźć, bo przeżywamy to całkiem inaczej. Czy oznacza to, że tylko to co nieruchome potrafi być częścią nas?
Pan potrafi spojrzeć na świat z dwóch perspektyw. Z jednej strony jest człowiek, jego pamięć i to, co do tej pory przeżył a z drugiej, przedmioty sztuki, architektury, które wydają się istnieć zawsze i na zawsze. Dzięki kontaktowi z nimi możemy na chwilę poczuć wieczność, nie naszą a ich, ale mimo to wieczność.

a zatem wraca

widzi już
granicę
zaorane pole
mordercze wieże strzelnicze
gęste zarośla drutu


Pan wraca do kraju ogarniętego wojną. Czy to druga wojna światowa? Nie, to system, który nastał po niej. Ja tego systemu już nie pamiętam, ale bliscy przeżywali - przeżyli to. Pan do tego wraca. Teraz już takich granic nie ma, wszystko wyprostowane, zburzone, zasiane. Między państwami przejeżdża się prawie tego nie zauważając. Gdy jadę do Polski jeszcze coś widać, już prawie tylko jak wspomnienie. Tam gdzie kiedyś granica dzieliła Niemcy na wschodnie i zachodnie straszą jeszcze te groźnie wyglądające wieże, choć już całkiem opuszczone.

bezszelestne
drzwi pancerne
zamykają się wolno za nim


Przesłuchania. Służby specjalne. Tak dużo musi pan wyjaśnić a powiedzieć nie może nic. Jeśli pan coś powie zostanie to za tymi zamkniętymi drzwiami i już nigdy się spoza nich nie wydostanie. Pan się nie wydostanie.

i już
jest
sam
w skarbcu
wszystkich nieszczęść


Przesłuchanie. Trzeba myśleć tak jak inni, trzeba mówić tak jak oni. Surowy zakaz posiadania własnego zdania!

II
więc po co wraca
pytają przyjaciele
z lepszego świata


Przyjaciele z lepszego świata nie są w stanie tego zrozumieć. Nie zrozumieją dlaczego zamienia pan wygodne spokojne życie, na ciągły strach i kontrolowanie słów, gestów i myśli. .

mógłby tutaj pozostać
jakoś się urządzić


ranę powierzyć
chemicznym wywabiaczom
zostawić w poczekalni
wielkich portów lotniczych


Wróciłam z wakacji. Poszłam z dziećmi na targ i nagle uderzyło mnie - wszyscy mówią po holendersku. Wszyscy są tutejsi a ja tak bardzo nie. Nagle zdałam sobie sprawę, że tak misternie budowany mur prawa przynależności do tego miejsca w ciągu czterech tygodni wakacji po prostu zniknął. Tam się nie musiałam dostosowywać, tam wszystko było tak całkiem naturalne, zresztą byłam na wakacjach, więc każdy zgrzyt można było tym faktem tłumaczyć. Teraz znów muszę zacząć budować, będę... Nie używam chemicznych wywabiaczy, jakoś urządzić się pomagają mi dzieci. Wiem, że po pewnym czasie będzie łatwiej. Jeśli wakacje pozostaną daleko za mną, będzie już całkiem łatwo.

Walisz prosto na dworzec główny, najgłówniejszy. A tam ile korzyści! Po pierwsze, wstęp
wolny. Po drugie tam nie jesteś obcy. Tam nie ma w ogóle obcych, ponieważ dworzec jest
właśnie dla obcych, czyli wszyscy są na dworcu tutejsi, tam obcy są nawet bardziej tutejsi od tutejszych. Tam twój nietutejszy wygląd jest całkiem na miejscu.
'Emigranci' S. Mrożek


więc po co wraca

do wody dzieciństwa
- do splątanych korzeni
- do uścisku pamięci
- do ręki twarzy
spalonych na rusztach czasu


Znowu dzieciństwo i wszystko tak bardzo organiczne. To jest to, co w nas pozostaje na zawsze i co trwa w nas, nawet jeśli rzeczywistość już dawno przestała istnieć.

pytania z pozoru proste
wymagają zawiłej odpowiedzi


Czasem wydaje mi się, że właśnie proste pytania są najtrudniejsze. Pan jednak powiedział - z pozoru i w tym jest sedno sprawy. Dlaczego ogólnie przyjęte za łatwe pytania są tak trudne? Dopiero na zawiłe, skomplikowane te "życiowe" nie ma kłopotów z odpowiedzią. Dlaczego, kiedy, a czy na pewno? Dlaczego wracasz, a dlaczego wrócić nie chcesz? Jak się czujesz? Proszę szybko znaleźć na to prostą odpowiedź...

może Pan Cogito wraca
żeby dać odpowiedź


Pana powrót już jest odpowiedzią. Pan chce być częścią tego, co się tam dzieje. Nie chce pan stać z boku i czekać.

na podszepty strachu
na szczęście niemożliwe
na uderzenie znienacka
na podstępne pytanie


Pan się nie chce bać.
AS

Komentarze

Popularne posty z tego bloga

Następny do golenia

Obywatel świata

Jak to powiedzieć?