środa, 16 maja 2012

Powrót do życia


Przepuklina kręgosłupa szyjnego zrobiła ze mnie stworzenie kanapowe. Co to jest stworzenie kanapowe?
W języku angielskim zdecydowanie mniej dumnie nazywane couch potato (kanapowy ziemniak).

Znane są dwa gatunki stworzeń kanapowych: pierwszy to leniuchujący a drugi chorujący. Stworzenie kanapowe, to zwierze należące do kręgowców, charakteryzujące się głównie występowaniem w domach i mieszkaniach, gdzie znajdują się kanapy, obecnością napojów i ciastek w zasięgu ręki oraz stałocieplnością (z wyjątkiem pewnych rodzajów chorujących) czasem wspomaganą kocem. Większość stworzeń kanapowych utrzymuje temperaturę w granicach 36-39°C. Stałocieplność, wbrew pozorom, nie umożliwia aktywnego trybu życia w różnych środowiskach.

Choroba jest czymś z zasady negatywnym, z oczywistych powodów. Może jednak okazać się pozytywnym doświadczeniem, źródłem wielu przemyśleń, szczególnie, jeśli po niej następuje powrót do zdrowia. Kanapa to doskonałe miejsce do refleksji. Choroba, która na długie tygodnie z człowieka czyni stworzenie kanapowe, na samym początku uczy cierpliwości i pokory. Można walczyć z własnym ciałem, ale koniec końców i tak to ono wygra. Zresztą, dlaczego walczyć z ciałem, skoro ono to ja. Po prostu pozwolić sobie być chorym. Moje ciało cierpi. To mnie boli. Opadłam na poduszki i poczułam się jak postać z XIX wiecznej powieści. Dama pozbawiona energii i siły by cokolwiek zrobić w domu… pałacu, lepiej brzmi. Choć spodnie dresowe i rozciągnięte bluzy odebrały nieco splendoru arystokratycznej niemocy.

Rozrywający ból szybko wymazywał z pamięci literackie porównania i na ich miejsce przywołał słowa, które z pewności nie przystoją damie. Hm… brzydkie słowa. Wiadomo, przekleństwa w języku polskim to słowa na każdą okazje. Można ich użyć, jako synonim prawdopodobnie wszystkich wyrażeń i jako prefiks, sufiks a czasem nawet interfiks pozostałych. Nie chcę jednak o tym pisać, bo już wiele na ten temat zostało powiedziane.

Duża ilość środków przeciwbólowych umożliwiła mi korzystanie ze słowa pisanego. Mogłam poświęcić czas lekturze. Googlowłam do woli. Biorąc pod uwagę, że mnie bolało chwilami bardziej, chwilami mniej, szukałam w sieci, co wiadomo o bólu. Wiele osób cierpi i jakoś mój ból stawał się mniejszy przygnieciony bólem świata.

W pewnej chwili znalazłam teksty bardzo odpowiadające moim kanapowym przemyśleniom. Jaki wpływ mają brzydkie słowa na odczuwanie bólu. Naukowcy z uniwersytetu Keele w Wielkiej Brytanii, Richard Stephens i Claudia Umland przeprowadzili serię badań, z których wynika, że ludzie przeklinając potrafią znieść więcej bólu. Przeprowadzono badania, podczas których ludzie wkładali ręce do lodu. Gdy przeklinali potrafili wytrzymać prawie dwa razy dłużej niż podczas używania niewinnych słów. Te badania w pasjonującym programie stacji BBC „Fry’s Word”, powtórzył Stephen Fry. i również on wykazał, że przeklinając można dłużej znieść ból.

Słowa mają wielką moc. To jest siła przekleństw w połączeniu z bólem, ale przecież inne słowa mogą całkiem inaczej działać. Jeśli są słowa, które zmniejszają ból, muszą być też takie, które go potęgują. Ileż materiału do rozmyślań… ale już nie kanapowych. Nie wiem czy budząc się w nocy z siarczystym bólem w karku i brzydkimi słowami na ustach wytrzymałam dłużej. Najważniejsze, że jest już po operacji i wolno dochodzę do siebie.

Ważne jest, aby nie zapomnieć, iż z badań angielskich naukowców wynika, że przekleństwa działają tylko w przypadku ludzi, którzy na co dzień nie używają tego typu słów. Czyli to środek lekko znieczulający, ale nie dla wszystkich.

A co w takim bólu jest najlepsze?
To, że pewnego dnia odchodzi; ulga jest tak wielka.
Powrót do życia!!!
AS

1 komentarz:

  1. ale "couch potato" w Twoim wykonaniu
    musi oczywiście być "busy" :)

    Słowa Lazy song to nie Ty!
    jak niedoścignione marzenie... :)

    Today I don’t feel like doing anything
    I just wanna lay in my bed
    I`ll be lying on the couch just chillin`
    in my snuggie

    OdpowiedzUsuń