czwartek, 23 września 2010

Na kawę z Panem Cogito cz.3



Alienacje Pana Cogito

Pan mieszka w obcym państwie. "Obcym" to brzmi tak strasznie. Obcy to też cudzy, całkiem nie nasz i zupełnie nie na miejscu. Często czuje się tak człowiek, który znajduje się w innym, "cudzym" państwie. Wszystko tam dzieje się jakby samo i nas do niczego nie potrzebuje. Człowiek czuje się zupełnie niepotrzebny, taki dodatek, którego nikt nie zamawiał. Wie pan, rozmawiam czasem z przyjaciółmi z Polski. Rozmawiamy o realiach, ja bardziej słucham, ale często ogarnia mnie przerażenie, że dla wielu z nich nasza ojczyzna też jest obcym krajem. Dla nas obcość jest jakby bardziej realna i łatwiejsza do opisania, możemy ją zaklasyfikować do przedmiotów, smaków i zachowań. Ale co z ludźmi, którzy tego nie mogą. My przynajmniej możemy myśleć, że gdybyśmy byli gdzieś indziej byłoby inaczej, że jest nie tak, bo jesteśmy tu. Przeraża mnie myśl, że są ludzie, dla których "tam" i "tu" to, to samo miejsce. Oni nie mają gdzie uciekać... A może oni są w chwili, w której my już dawno byliśmy. Może ja przyglądam się historii odtwarzanej wciąż na nowo. Być może za jakiś czas oni też powiedzą - już dość! Spakują kilka rzeczy, to co ważne i wyjadą szukać lepszego miejsca, innego, cudzego...
Dla pana ta obcość też jest tak bardzo obca i zna pan wiele jej rodzajów. Czy odnajduje pan coś swojego, znajomego w tym świecie? Czy jest tu miejsce dla pana?

Pan Cogito trzyma w ramionach
Ciepłą amforę głowy


Przepraszam, że pytam, ale dlaczego mówi pan o sobie w trzeciej osobie. Raz mówi pan "ja" a potem "on". Czasem łatwiej o sobie powiedzieć "on", a czasem znów przyjemniej zasygnalizować istnienie "ja". Kim pan jest? Czy pan to Zbigniew Herbert, czy jednak pan Cogito to ktoś całkiem inny, całkiem odrębny? Wie pan co, czytałam, że jest pan dobrym znajomym Herberta? (Falkowski 2008: 333) Czy to prawda?
Trzyma pan jej głowę w ramionach, to takie czułe i takie ciepłe. Ona może być kimś znajomym. W miłości można odnaleźć dom. W miłości i w śmierci. Choć to drugie nie jest do końca pewne, bo stamtąd nikt nie powrócił aby to potwierdzić. Wiem pan:


'Umrzeć - zasnąć -
I na tym koniec. - Gdybyśmy wiedzieli,
Że raz zasnąwszy, zakończym na zawsze
Boleści serca i owe tysiączne
Właściwe naszej naturze wstrząśnienia,
Kres taki byłby celem na tej ziemi
Najpożądańszym. Umrzeć - zasnąć. - Zasnąć!
Może śnić? - w tym sęk cały, jakie bowiem
W tym śnie śmiertelnym marzenia przyjść mogą,
Kiedy zrzucimy z siebie więzy ciała,
To zastanawia nas: i toć to czyni
Tak długowieczną niedolę; bo któż by
Ścierpiał pogardę i zniewagi świata,
Krzywdy ciemiężcy, obelgi dumnego,
Lekceważonej miłości męczarnie,
Odwłokę prawa, butę władz i owe
Upokorzenia, które nieustannie
Cichej zasługi stają się udziałem,'
Hamlet W. Shakespeare scena 1 akt III



Reszta ciała jest ukryta
widzi ją tylko dotyk


Czasami dotykiem można zobaczyć o wiele więcej niż oczyma. To dotyk zmienia obraz w realność, zdjęcie w fizyczne doświadczenie. Dotyk może wypełnić, dodać informacje do tego, co już nam przekazały oczy. Delikatność skóry albo jej chropowatość, ciepło, które jest dowodem obecności. Ciężar ciała obok - ułudna pewność, że to na zawsze a przynajmniej na tę jedną chwilę...

przygląda się śpiącej głowie
obcej a pełnej czułości


A jednak jest obca. Czyli, że nawet w kochanej osobie nie może pan odnaleźć przystani. Pan widzi wyraźnie granicę pomiędzy tym, co "ja" a co już tym "ja" nie jest. Dla pana bardzo ważne jest to co znane i co obce. Ciężko jest żyć nie zaznając, choć na chwilę, tej bliskości. Tego uczucia, że ktoś poza nami jest częścią nas.

jeszcze raz
stwierdza ze zdumieniem
że istnieje ktoś poza nim
nieprzenikniony
jak kamień


W jaki sposób ktoś poza panem mógłby stać się panu bliski? Zresztą chyba jest nie możliwe na dłużej być zjednoczonym z kimś. To są chwile, ale właśnie one są takie piękne. Jednak coś, co trwa dłużej, daje wytchnienie i spokój a to jest tak bardzo potrzebne.

o granicach
które otwierają się
tylko na moment


Otwierają się tylko na chwilę, ale podobnie jest w pana przypadku. Pan tylko na chwilę pozwala, by ktoś był blisko, by pana poznał.

potem morze wyrzuca
na skalisty brzeg


Bolesne jest, gdy te chwile się kończą. Przez to, że trwają tak krótko wydaje się, że są nieprawdziwe. Choć to, co się kończy, wcale nie musi być iluzją. Czasem ważniejsze jest, że te chwile były, że być może znów nadejdą. To wszystko jest tak strasznie skomplikowane!


o własnej krwi
Stamtąd pan przybył i właśnie taki pan jest. Bardzo trudno odejść od samego siebie.

obcym śnie
Tutaj się pan znalazł. Trzeba mieć własne sny, bez tego bardzo trudno przeżyć dzień a nocy już chyba nie można.

uzbrojony w swoją skórę

Z tym pan przybył. Ze sobą, z tym, co pan ma w sobie i wydaje się, że nie ma już nic więcej.

Pan Cogito oddala
śpiącą głowę
delikatnie
żeby nie zostawić
na policzku
odcisków palców


Nie chce zostawić pan odcisków palców. Odciski palców są dowodem obecności. Dowodem na to, że się było. Nawet, jeśli zatrze pan te dowody, nie zmieni to faktu, że pan tu był, jest. Pan jednak chciałby inaczej być, nie tak przeraźliwie oddzielony od niej. Nie tak okrutnie samotny.

i odchodzi
samotny
w wapno pościeli


Te rozmyślania jednak niczego nie zmieniły. Jest pan samotny i pańskie "ja" jest daleko od każdego innego. Kładzie się pan spać. Na chwilę zapomni pan o sobie i zapomni o samotności. Zasypia pan w bieli. Biel ta jednak nie przypomina chłodu poduszki, na którą składa się zatroskaną głowę. Pańska biel to wapno, a to już kojarzy się ze śmiercią. Z ostatecznością zasypaną wapnem, aby nie miała już wpływu na innych, by świat zewnętrzny nie mógł wpłynąć na to, co przykrywa. Aby nikt się nie dowiedział, aby nikt inny nie był chory.
AS

1 komentarz:

  1. Jaki interesujący pomysł. Bardzo mi się podobało "podsłuchiwanie" waszej rozmowy.

    OdpowiedzUsuń