Sen o niebieskich migdałach


Kolejne zapalenie gardła. Kolejna kuracja antybiotykowa i kolejny tydzień wyjęty z życia. Mam dość! Wyrok lekarza - musimy wyciąć migdały. Wyciąć? Znaczy, że co, że ktoś wsadzi mi nóż do gardła? A może inny sposób? Mogą być inne sposoby, ale pewnie niedługo znów będę chora.
Ojej! No dobra - wycinajcie!
Na sali operacyjnej podano mi narkozę. Anestezjolog wcale nie kazał mi odliczać od 10 w dół. Zapytał, co tu robię. Nie na sali operacyjnej, bo to mam nadzieję, wiedział - w Holandii. Powiedziałam, że mieszkam, że żyję. Co się właściwie odpowiada na takie pytanie? Czułam się coraz dziwniej. Sala operacyjna zaczęła się poruszać. Zapytał, dlaczego mieszkam w Holandii. Odpowiedziałam, że mój mąż jest Holendrem. A może mi się wydawało, że to powiedziałam. Holender? Dobiegło do mnie gdzieś z daleka. Już nie byłam pewna, czy to on, czy było to tylko echo tego, co powiedziałam. Z Polakami coś nie tak? Holender jest lepszy?
Co? Nie! To nie tak. Na suficie białe płytki w spódniczkach z aluminium zaczęły tańczyć jakiś egzotyczny taniec. Chyba jeszcze coś chciałam powiedzieć, ale już nie dałam rady. Obudził mnie ten sam głos, mówiąc, że wszystko w porządku, że już jestem po operacji, a ja poczułam wtedy nieprzyjemny, metaliczny smak krwi w ustach.
Wszystko mnie bolało. Wpływ narkozy czułam w całym ciele, głównie w żołądku. Starałam się zebrać myśli, nad czymś się skoncentrować. Dlaczego tyle razy muszę przełykać? Nie myśleć o przełykaniu! Przełknięcie…
Pielęgniarka powiedziała, że jak tylko wybudzę się do końca, zadzwoni po mojego męża. Przecież ja już się wybudziłam, niech przyjedzie już! Chciałam, aby patrzył na mnie z czułością swymi zielonymi oczyma. Tego wtedy tak mi było trzeba. Niech się nade mną rozczula. Ja będę udawać twardą, ale tylko trochę, a on będzie tak bardzo przy mnie, tak jak tylko on potrafi.
Obok mnie na łóżku leżała starsza pani. Jej też, chwilę przede mną, wycięto migdały. Chirurg miał migdałowy ranek.
- To wcale nie taka drobnostka jak mówili – mruknęła do mnie.
- Nie…- szepnęłam. Przełknięcie…
Na łóżku z drugiej strony położył się nastoletni chłopiec. Na treningu piłka zamiast do bramki trafiła go w nos. Tylko operacyjnie można było to wszystko poskładać.
Starsza pani w końcu doszła do siebie na tyle, że mogła wrócić do domu. Na pytanie, po kogo zadzwonić, kto odbierze ją ze szpitala, kobieta odpowiedziała cicho, że taksówka. Przełknięcie… Bliscy zawsze są potrzebni, jednak w takiej chwili ich brak może być gorszy niż ten palący ból w gardle.
Pielęgniarka uwierzyła mi, że się wybudziłam w chwili, gdy ściągnęłam z palca czujnik pilnujący, czy serce jeszcze mi bije. Usiłowałam wyjaśnić, że do szału doprowadzało mnie już to pipanie. W końcu musiałam tego słuchać kilka godzin. Uśmiechnęła się i zadzwoniła po męża. Chwilę później siedział już przy moim łóżku.
- Chodź, zabiorę cię do domu – powiedział i pomógł mi wstać. Ciągle przyglądał mi się z uwagą i ze strachem, jakbym w każdej chwili mogła się rozsypać. Nadal wszystko mnie bolało, ale było mi dobrze.
AS

Komentarze

Popularne posty z tego bloga

Następny do golenia

Obywatel świata

Jak to powiedzieć?