Co się dzieje?!

No i stało się! Ktoś zapytał mnie o radę. Nie chodzi o to, że wcześniej nikt nie pytał mnie o wskazówki, a o to, że tym razem pytanie zadała młoda osoba do starszej i bardziej doświadczonej. Tą drugą byłam ja. Chwilowe rozbawienie, a potem w mojej duszy coś zaskrzypiało. Czyżbym to ja była starsza i doświadczona... ale jak i kiedy? Nawet nie to, że starsza ale to, że doświadczona. To nie możliwe, ja nic nie zauważyłam. A może to nadchodzi i tego się nie czuje? To ja zawsze zwracałam się do innych po radę, to inni byli doświadczeni a ja zielona i tu nagle coś takiego... W nowej roli poczułam się taka jakaś niezgrabna.
Pytanie niby było proste. Jak to jest być emigrantem? Proszę mi powiedzieć, proszę doradzić.
No cóż, z Polski wyjechałam już 12 lat temu. Czego nauczyłam się o byciu obcym przez ten czas? Jaka jest moja emigracja? Schowana, zabezpieczona, ukryta chyba najbardziej przede mną samą. Nie chcę jej widzieć przez mur, który stworzyłam. Nie czuję już tak dotkliwie, że gdzieś mnie nie ma, ani tego, że gdzieś jednak jestem. Mam ten mur, to mur bezpieczeństwa, ochrony i jest mi z nim dobrze, a co dzieje się tam, to już jakby nie moje. Jak to strasznie brzmi!
Co jakiś czas docierają do mnie wiadomości trochę jak z innego świata. Słyszę historię o robotnikach sezonowych, których praca bardziej przypomina niewolnictwo niż celową działalność człowieka zmierzającą do wytworzenia określonych dóbr materialnych. Słyszę o tych samych lub ich kolegach, którzy po pracy prawie wszystko przepuszczają na alkohol a potem dopiero się dzieje... Słychać o Polakach, którzy napadają, kradną i demolują...
To jest gdzieś daleko, ja jestem tu chroniona murem. Za tą budowlą są również ci wszyscy, którzy kojarzą mnie tylko z pomocą domową, czy opiekunką do dzieci, bo Polka właściwie do niczego innego się nie nadaje. Tam są ci ignoranci i ślepcy. Czy jednak ja jestem lepsza, gdy udaję, że tam nic nie ma.
A może właśnie nie, bo ja udaję tylko czasem i tylko dla głębszego oddechu, by mieć siłę na późniejsze spotkanie z tym, co jest tam. Może to właśnie jest moim doświadczeniem. Nie chcę znaleźć się w miejscu wyznaczonym dla mnie przez innych. Nie muszę krzyczeć ani stawać w rzędzie. Przecież jeśli człowiek usilnie stara się być przeciwieństwem drugiego, jest niczym innym niż jego odbiciem w lustrze, bo tam przecież wszystko jest odwrotnie. Może to wcale nie mur tylko własny wybór i akceptacja.
Nie kupuję gazet codziennych, dostaję je z jednodniowym opóźnieniem od teściowej. Czasem nawet z kilkudniowym. Bywa, że są wszystkie, a czasem kilku brakuje. Wiem dlaczego, choć o tym nie rozmawiamy. Oznacza to, że w tych brakujących pisano coś niekorzystnego o Polakach, znów jakiś napad, wandalizm lub pijaństwo. Moja teściowa w ten sposób mnie chroni, chociaż to jest już niepotrzebne. Już wiem, że nie ma sensu ciągłe wciskanie się gdzieś, bo jak bardzo by się człowiek nie starał, zawsze coś będzie wystawać. To coś, będzie bardziej razić tego wciskającego się niż otoczenie. Dlatego trzeba zaakceptować to niedopasowanie i nie uogólniać siebie do wszystkich.
Mój syn jako doświadczony gracz komputerowy, udziela swojej początkującej w tym temacie siostrze, bardzo konkretnych rad. Gdy ona usiłuje przeskoczyć jakąś przeszkodę lub pokonać groźnego smoka, stoi za jej ramieniem i krzyczy - gdzie idziesz! Nie tędy! No szybciej! Ona się denerwuje, bo wie lepiej lub krzyk za wiele wymaga i wszystko kończy się kłótnią. Później ona spokojnie siada i woła - no to jak to ma być? W końcu próbuje sama, bo tak naprawdę nie można inaczej.
Na to niby proste pytanie odpowiedziałam: świat jest bardzo mały. Polska i Holandia są blisko siebie... choć czasem ta odległość staje się większa. Stworzysz swój własny świat, nie staniesz sie Holenderką ale stracisz coś z polskości. Jeśli będziesz umiała wymieszać w sobie te dwa kraje wiedząc, że pozostaniesz zawieszona gdzieś pomiędzy; będzie Ci dobrze. Emigranci wciąż patrzą na to co stracili, ja lubię przyglądać się temu co zyskałam i jaka się stałam właśnie dzięki mieszance strat i zysków.
AS

Komentarze

Popularne posty z tego bloga

Następny do golenia

A co jeśli koń to żaba?

Obywatel świata