Łzy w rozmiarze XL


Czym są łzy?
Kroplami słonawej, przeźroczystej cieczy, wydobywającej się z oka, zwykle w czasie płaczu. Takie wyjaśnienie można znaleźć w Uniwersalnym słowniku języka polskiego, tom drugi, od H do N.
Słona, bo dodaje smaku, jak akcent w uczuciu. Przeźroczysta, bo trudno ją oszukać. Z oka, ale prawie zawsze źródło ma w sercu.
Jednak co dalej? Przecież są łzy gorące lub rzęsiste, ale które kiedy, a co jeśli równocześnie? Jakiego rodzaju są łzy? Nigdy nijakiego, pewnie mogą być żeńskie albo męskie. Żeńskie ponoć bardziej naturalne, bo męskie - to wciąż trochę wstyd, choć już jakby mniej. Często są dziecięce, byle nie dziecinne, choć to już całkiem inny rodzaj. U dziecka pojawiają się szybko, w wielkich ilościach, jak groch i szybko wysychają. Zdają się być lżejsze. To ważne, by tak było, jeśli nie, są wtedy najsmutniejsze ze wszystkich. Łzy nie zmieniają się z wiekiem, zawsze są w rozmiarze XL, dlatego właśnie na buzi dziecka są olbrzymie. Mogą być serdeczne i może nawet trochę jak przyjaciele, ciepłe i czułe. Przychylne, ze zrozumieniem podzielone między dwoje.
Czy istnieją brzydkie łzy? Może krokodyle, lub na zamówienie. Piękne z pewnością, melancholijne, czasem sentymentalne. Są łzy ciche, dla siebie, w ciemności, w poduszkę. Są łzy wyciskane i same z siebie. Są wykrzyczane i wściekłe. Są łzy w liczbie pojedynczej, tylko jedna, by ją uronić, ale mówiąca swoją jednością tak wiele. Są w liczbie mnogiej wielokrotnej. Nie ma łez nijakich, nieudanych, czasem tylko za szybkie.
Są łzy samolubne, czasem zbuntowane. Są zazdrosne, czyli pewnie bezradne. Łzy na każdą okazję, bo też szczęśliwe, wzruszone, czasem z przejęciem życzliwe. Łzy mogą być gorzkie, mogą ich być strugi a w końcu i całe morze. Gdy napływają do oczu, czasem dławią a gdy jest bardzo źle, duszą prawie bez szansy na oddech.
Czasami szkoda łez. Najgorsze są te, które trzeba przełknąć, te właśnie są gorzkie. Śmiech do łez, to nie to samo co śmiech przez łzy.
Można je lać albo ronić. Można się mazać a nawet mazgaić. Słychać łkanie, a płacz gdy jest gorzej a może właśnie swobodniej, a potem już tylko szloch, gdy nie ma sił by go ukryć. Jest też lament, choć to już jakby nie z tych czasów, a z tych, gdy łzy innych potrafiły palić duszę niczym ogień.
A na koniec coś na otarcie łez. Pewność, że tylko one tak oczyszczają duszę, przecież są kroplami jej krwi.
AS

Komentarze

Popularne posty z tego bloga

Następny do golenia

A co jeśli koń to żaba?

Obywatel świata